www.zulukuki.com
BLOG, KTÓRY OBECNIE PRZEGLĄDASZ JEST NIEAKTYWNY OD DŁUŻSZEGO CZASU. JA NADAL PISZĘ I MAM SIĘ DOBRZE. ZAPRASZAM NA MOJĄ STRONĘ: WWW.ZULUKUKI.COM
wtorek, 14 stycznia 2014
Zulu Kuki x Avens x ETMA Tribe - WE ARE SOCIAL ANIMALZ
Oficjalnie to tak:
Mamy przyjemność zaprezentować pierwszy projekt przedstawiający w swoisty i unikalny sposób to czym jest Social Animalz. Marka odzieżowa, która powstała jako nieustanne poczucie potrzeby tworzenia, w połączeniu z ideologią skierowana do wszystkich tych, którzy w swoim życiu także stawiają na samorealizację.
Dołącz do nas.
Join the Tribe:
https://www.facebook.com/WeAreSocialA...
Scenariusz i reżyseria: Zulu Kuki
https://www.facebook.com/zulukuki
Wiersz: Zulu Kuki
Wokal: Zulu Kuki
Muzyka/Mix: Avens
https://www.facebook.com/Avensmusic
Mastering: Da.Rec
https://www.facebook.com/therecording
Wystąpili: Zulu Kuki & ETMA Tribe
Kamera i montaż: Cembra / MAD Motion FILMS
https://www.facebook.com/MadMotionFilms
Miejsce: Scena Muzyczna GAK
Specjalne podziękowania dla:
Pióro oraz Magictown Sound
Łukasz Tarejlis
Michał Chojnacki
_________________________________________________________
A tak personalnie od siebie dodam, że jest to jeden z najważniejszych projektów, które udało mi się zrealizować w życiu. Jest to połączenie wielu moich zainteresowań w jedną spójną całość:
- taniec
- wiersz
- realizacja wideo
- odzież
- i to co najważniejsze, czyli praca z ludźmi.
Mówiąc krótko jestem niesamowicie szczęśliwy.
Jeśli projekt ten ma dla Ciebie sens, podziel się nim udostępniając go gdzieś tam u siebie.
Peace!
.zulu kuki
środa, 8 stycznia 2014
Sztuka to zadać pytanie.
Fajne zdjęcie nie?
Nie ma nic wspólnego z tym o czym jest poniższy post, ale większość z Was właśnie z powodów "estetycznych" przekierowała jedną z kart swojej przeglądarki właśnie tu.
Jedno z pytań, które często krzyżują się z innymi pośród różnych myśli jest to "kogo i z jakiego powodu można określić jako artystę?" I jak mam jakieś swoje własne zdanie na ten temat to niestety żadnego spójnego obrazu w środowisku.
Bo kogo możemy określić jako artystę?
Osobę, która zrobiła coś twórczego, nowego, oryginalnego?
A jeśli tak to co możemy uznać za dziedzinę sztuki?
Malarstwo? Z pewnością - tak się przyjęło.
A kuchnia? Czy ona także może być miejscem pracy artysty? I nie chodzi tu o malowanie martwej natury.
Patrząc na sposób życia niektórych osób mógłbym stwierdzić, że życie samo w sobie jest także dziedziną sztuki.
A więc czy osoba, która dostała szkic do przerysowania także jest artystą?
Jeśli tak to dlaczego? Przecież tego nie wymyśliła, to powielanie.
Jeśli nie to dlaczego? Przecież nie jest w stanie odwzorować pracy w 100%, więc w tym momencie tworzy coś nowego.
Kto posiada na tyle mocy by określać czyjąś działalność za artystyczną bądź nie?
W ogóle czasem czuję, że nie wolno ludzi określać jako artystów bo to "duże słowo". Co to znaczy?
Czy osoba, która pełna entuzjazmu przyszła na swoje pierwsze zajęcia taneczne w życiu, jest artystą?
Jeśli nie to dlaczego?
Kto jest? Dlaczego? Co jest wyznacznikiem?
Jesteś artystą? Czemu tak sądzisz?
Czy w sztuce rzeczywiście chodzi o to czym konkretnie się zajmujesz? Czy może bardziej o proces, który zachodzi w Twojej głowie w trakcie oddawania się danej czynności. Ile razy słyszymy, że powodem zajmowania się daną rzeczą jest to, że można "uciec od rzeczywistości", "wyrazić to czego nie da się słowami", "czuć się szczęśliwym" i więcej innych. Czy to nie fakt ile dana czynność daje nam doznań zmysłowych przeobrażając zwykłe ruchy ciała, zapełnianie kolorowymi barwnikami płótna, przyprawianie gotującej się poprawy w coś niesamowitego.
Niesamowitego w odczuciach własnych, niekoniecznie w odbiorze innych osób.
Bo czy sztuka musi być zrozumiała? Sądzę, że często jej do tego daleko.
Jak łatwo jest nazwać "gwiazdę" występującą w telewizji jako artystę. Mając problem by swojego znajomego, który od kilku/kilkunastu lat zajmuje się czymś twórczym nie robiąc tego publicznie, określić w ten sam sposób.
Staż? Sukces? Czy jednak to co dzieje się w głowie? Czy sztuka to nie sposób w jaki widzimy świat po swojemu wykorzystując do tego wybrane przez nas narzędzie?
Niby jedno pytanie... :)
A według Ciebie kim jest artysta?
.zulu kuki
środa, 1 stycznia 2014
Własne kroki na własnej życia drodze.
BLOG NIEAKTYWNY. WSZYSTKO CZEGO POTRZEBUJESZ ZNAJDZIESZ NA MOIM NOWYM BLOGU WWW.ZULUKUKI.COM
Jak to jest?
Jak to jest, że pośród nas jest tak mało ludzi, których motywacją do działania jest czysta w formie chęć stworzenia czegoś? Może za idealistycznie podchodzę do świata poszukując w ludziach chociażby pierwiastka z artystów? A może… a może to po prostu irytacja wynikająca z rozmów z młodymi ludźmi, którzy swoje życiowe ruchy widzą najczęściej w opcji "nie chce mi się", "to jest bez sensu", "nie będę robił z siebie idioty", "nie opłaca mi się to", i tak dalej…
To niesamowite jak wielki wpływ na ludzi mają… inni ludzie i to co sobie o nas pomyślą. Albo to co myślimy my, że pomyślą sobie o nas inni… Jak często sama ta myśl blokuje i gasi nawet największe chęci.
Potrzebujemy ludzi. Potrzebujemy żyć pośród ludzi. Jesteśmy przecież zwierzętami społecznymi. Ale czy potrzeba akceptacji jest aż tak silna by ściągać całą paletę barw, którą otrzymaliśmy pod nazwą osobowość?
Każdy z nas w swoim życiu ma własną drogę do przejścia i niezależnie jak byś nie żył/a to drogę tą musisz przejść Ty nie opinia innych ludzi. Ona może kroczyć za Tobą ale czy warto ufać jej tak bardzo by powierzyć jej wyznaczanie swoich szlaków?
Spróbuj zostawić drogi szybkiego ruchu i przejść się przez życie udeptując własne ścieżki. By tam natrafiać na drogowskazy w postaci dobrych ludzi jak i być drogowskazem dla innych, poszukujących.
Stawiaj własne kroki na własnej życia drodze.
Stawiaj własne kroki na własnej życia drodze.
czwartek, 14 listopada 2013
SUPREME czas by coś napisać...
BLOG NIEAKTYWNY. WSZYSTKO CZEGO POTRZEBUJESZ ZNAJDZIESZ NA MOIM NOWYM BLOGU WWW.ZULUKUKI.COM
Duży biały, drukowany napis na czerwonym, prostokątnym tle.
I w dodatku w świecie streetwearowym dużo bardziej pożądany niż OBEY, o którym pisałem kilka miesięcy wstecz.
SUPREME
Co tym razem?
Jakiś czas temu napisałem post tłumaczący mój brak aktywności na blogu. Szczerze mówiąc nie zamierzałem tejże aktywności w żaden sposób polepszać, aż do pewnego niedzielnego popołudnia...
Dawno, dawno temu, a dokładniej 13 października wybrałem się do Londynu, by móc w końcu poznać to miasto. Mówiąc poznanie miasta mam na myśli plan zobaczenia miejsc, które są dla mnie warte tego, lecz niekoniecznie znajdują się na liście najatrakcyjniejszych miejsc pośród przewodników po Londynie. Motywem przewodnim był street art i m.in. poszukiwanie prac Banksy'ego. Korzystając z mojej obecności w tym mieście, mimo małej ilości czasu postanowiłem wkroczyć także do sklepu Supreme, który znajduje się w kilku miastach na całym świecie.
Od razu nadmienię, że zdjęcia są zapożyczone z internetu (oprócz ostatniego). Mimo, że było to miejsce interesujące dla mnie, to jednak nie motywujące do dokumentacji w sposób graficzny.

Obsługa tego sklepu jest tak samo 'unikalna' jak i marka. Pracownicy swoim zachowaniem w idealny sposób dają do zrozumienia, że to nie oni chcą Tobie coś sprzedać, tylko Ty tu przyszedłeś by coś kupić. Jak nie kupisz też się nic nie stanie. Tak też się stało ze mną, lecz powodem były dwa braki. Jeden związany z czasem by na spokojnie poszukać, drugi to aspekt ekonomiczny nie pozwalający zbytnio "za co" szukać ;) Na szczęście świadomość ponownej wizyty w Londynie w przeciągu trzech tygodni pozwoliła przygotować się idealnie na obu tych płaszczyznach.
3 listopada - jesteśmy tu!
3 listopada - jesteśmy tu!
Tym razem z obstawą streetwearowych zajawkowiczów, którzy podobnie jak ja chcieli uzupełnić swoją garderobę o produkt marki Supreme.
Jeśli dotarłeś jeszcze do tego momentu Czytelniku bardzo możliwe, że cały czas zastanawiasz się jaki jest powód pisania tego, nazwijmy to "artykułu".
Z pewnością nie jest to chęć pochwalenia się obecnością w tym sklepie. Mimo przygotowania się, niestety (albo i stety) nie mogę pochwalić się zakupem jakiego dokonałem w tym sklepie gdyż do takiego nie doszło.
Powodem napisania tego artykułu są poszukiwania. I jak w przypadku poprzedniego artykułu o OBEY chodziło o chęć uświadomienia ludziom prawdziwego sensu marki tak tym razem świadomość dotarła do kontrastu pomiędzy wiarą w dobry pomysł, a czystym robieniem ludzi w ... (cokolwiek).
W trakcie przemierzania sklepu od wieszaka do wieszaka w poszukiwaniu czegoś dla siebie natrafiłem na serię t-shirtów, pośród których to kilka z nich obrandowana była metką producenta odzieży reklamowej Gildan.

Nic do marki nie mam, wręcz przeciwnie. Jako marka ciuchów reklamowych robi dobrą robotę. Ale wydaje mi się, że nie po to ludzie wydają te 25 funtów (ok 125zł) i więcej, żeby ich "ubraniowy bóg" dał im kupioną koszulkę z nadrukiem zleconym w drukarni. Chociażby samo przeszycie metki na własną pokazałoby, że istnieje ten delikatny wkład w produkt niż tylko wycenienie go wysoko.
Szczerze poczułem się dziwnie widząc moje "znalezisko". Przykre jest to, że w relacji biznesowej między producentem, a klientem dochodzi do metaforycznych perwersji mających na celu spełnienia fantazji tego pierwszego. Gdzie drugi nadal często wierzy, że to szczera miłość...
A wracając do OBEY'a to...

Peace!
.zulu kuki
Jeśli dotarłeś jeszcze do tego momentu Czytelniku bardzo możliwe, że cały czas zastanawiasz się jaki jest powód pisania tego, nazwijmy to "artykułu".
Z pewnością nie jest to chęć pochwalenia się obecnością w tym sklepie. Mimo przygotowania się, niestety (albo i stety) nie mogę pochwalić się zakupem jakiego dokonałem w tym sklepie gdyż do takiego nie doszło.
Powodem napisania tego artykułu są poszukiwania. I jak w przypadku poprzedniego artykułu o OBEY chodziło o chęć uświadomienia ludziom prawdziwego sensu marki tak tym razem świadomość dotarła do kontrastu pomiędzy wiarą w dobry pomysł, a czystym robieniem ludzi w ... (cokolwiek).
W trakcie przemierzania sklepu od wieszaka do wieszaka w poszukiwaniu czegoś dla siebie natrafiłem na serię t-shirtów, pośród których to kilka z nich obrandowana była metką producenta odzieży reklamowej Gildan.

Nic do marki nie mam, wręcz przeciwnie. Jako marka ciuchów reklamowych robi dobrą robotę. Ale wydaje mi się, że nie po to ludzie wydają te 25 funtów (ok 125zł) i więcej, żeby ich "ubraniowy bóg" dał im kupioną koszulkę z nadrukiem zleconym w drukarni. Chociażby samo przeszycie metki na własną pokazałoby, że istnieje ten delikatny wkład w produkt niż tylko wycenienie go wysoko.
Szczerze poczułem się dziwnie widząc moje "znalezisko". Przykre jest to, że w relacji biznesowej między producentem, a klientem dochodzi do metaforycznych perwersji mających na celu spełnienia fantazji tego pierwszego. Gdzie drugi nadal często wierzy, że to szczera miłość...
A wracając do OBEY'a to...

Peace!
.zulu kuki
środa, 9 października 2013
Bardziej początek niż koniec.
Ostatni wpis na blogu pojawił się 7 kwietnia. Brak aktywności tu nie jest spowodowany brakiem aktywności w życiu, wręcz przeciwnie.
Po zorganizowaniu kilku eventów, zaangażowaniu w organizację dużych festiwali, wyjazdach w różne części Polski jak i Europy w celach szerzenia zajawki, jestem w swoim życiu o kolejny krok dalej. Ten krok nazwałbym doświadczeniem, którego w ostatnim czasie nabyłem w przeróżnej formie. Warsztaty taneczne, wykłady, panele dyskusyjne, prowadzenie imprez są nadal moimi stałymi aktywnościami zapełniając we wrześniu mój weekendowy kalendarz wyjazdowy, aż do końca grudnia tego roku. Dla mnie to rozwój zdecydowanie.Największym jego wyznacznikiem jest ogromna ilość niesamowitych ludzi, których przyszło mi poznać ostatnimi czasy.
Wiersze nadal są wylewem moich myśli w mniej typowej formie, tyle że mniej publicznie.
Ponadto wraz z moim człowiekiem, Sową założyliśmy brand z akcesoriami .Belay Custom:
BelayCustom
Cieszącym faktem jest to, że mimo braku aktywności, co miesiąc blog ten odwiedzany jest przez kilka tysięcy osób. To ma znaczenie. Może uda mi się co jakiś czas wrócić tu by zostawić kilka faktów i kilka własnych przemyśleń.
Póki co... do zobaczenia gdzieś w Polsce, gdzieś w Europie, gdzieś w innym zakątku świata!
To co dzieje się teraz to zaledwie początek do rzeczy jeszcze większych!
Bardziej na bieżąco:
https://www.facebook.com/zulukuki
Moje życie opisuję Hip Hop Lifestyle!
Peace!
.zulu kuki
Subskrybuj:
Posty (Atom)
